Przemówienie prof. Piotra Sztompki podczas XIV Kongresu Obywatelskiego

W sobotę, 19.10.2019 r. w warszawskim Centrum Nauki Kopernik odbył się XIV Kongres Obywatelski - Jakie "RAZEM" Polaków w XXI wieku? Wydarzenie to organizowane jest każdego roku przez Instytut Badań nad Gospodarką Rynkową i stanowi ponadpolityczną i ponadpokoleniową platformę wymiany poglądów, doświadczeń, idei oraz pomysłów dotyczących rozwoju naszego kraju. Wyższą Szkołę Europejską reprezentował w tym roku prof. Piotr Sztompka, którego przemówienie spotkało się z ogromnym entuzjazmem. Zachęcamy do lektury!

Co z przestrzenią moralną po wyborach ? Dwa scenariusze. 

Dobrze się stało, że dzisiaj kiedy po wyborach opadł już kurz bitewny Kongres Obywatelski podejmuje problem polskiego RAZEM. Jak argumentowałem w przedkongresowym artykule w Rzeczpospolitej (27.X) i na stronie Kongresu warunkiem sine qua non wspólnoty, poczynając od rodziny a kończąc na państwie jest przestrzeń moralna przez co rozumiem relacje międzyludzkie oparte na sześciu fundamentach: zaufaniu, lojalności, wzajemności, solidarności, szacunku i sprawiedliwości. 

Przestrzeń moralna to słabe ogniwo naszego rozwoju. Jedni szukają źródeł tej słabości w odległej przeszłości, w polskich wielowiekowych zmaganiach z niepodległością. Inni ,do których należę widzą przyczyny bardziej bezpośrednie w ostatnich latach, w działaniach elity politycznej, tej najbardziej wzorotwórczej grupy społeczeństwa. Twierdzę, że ani zrozumienie stanu obecnego, ani szans na przyszłość nie może pominąć roli elity politycznej w destrukcji i ewentualnej odbudowie przestrzeni moralnej. Podkreślam, że chodzi mi nie tyle o treść decyzji politycznych, ile o styl działania polityków.

Dzisiaj po wyborach nie czas na rozpamiętywanie przeszłości. Można natomiast uruchomić wyobraźnię i zastanowić się jakie są możliwe scenariusze na przyszłość. Widzę dwa: cyniczny i romantyczny. Pierwszy to perspektywa kontynuacji dotychczasowego stylu działania, doskonała recepta na to, aby erozja przestrzeni moralnej jeszcze się pogłębiła. Drugi – to nadzieja na zmianę stylu i odrodzenie przestrzeni moralnej, przywrócenie polskiego RAZEM.

Najpierw czarna wizja cyniczna. Przyjrzyjmy się sześciu wektorom przestrzeni moralnej.

Wektor pierwszy: zaufanie. Dwa filary zaufania to rządy prawa i autorytety. Trwałe prawo pilnowane przez niezależny i niezawisły wymiar sprawiedliwośći pozwala na pewność działania i przewidywalność sytuacji życiowych, przedsiębiorców skłania do zakładania firm i inwestowania, obywateli do oszczędzania na starość i planowania przyszłości dzieci, a wszystkim daje poczucie egzystencjalnego bezpieczeństwa. A teraz wyobraźmy sobie, wydawałoby się niewyobrażalne. Gdyby prawo, włącznie z prawem podstawowym, konstytucją, było dalej przez władzę lekceważone, zmieniane oportunistycznie na nocnych sesjach, a egzekwowane przez uzależnione politycznie organa - trudno byłoby o zaufanie. Prawo będzie wówczas dla wielu obywateli nie od tego, aby je przestrzegać, lecz aby albo je omijać, albo podejmować działania pozorne. A autorytety? Gdyby autorytety pozapolityczne były nadal dezawuowane, a polityczne dewastowane w jakichś odruchach autodestrukcji przez samych zainteresowanych wywołujących kolejne skandale, albo dających się nagrywać in flagranti , co jak wiemy zdarzało się po obu stronach politycznej barykady - to co może stać się z zaufaniem, jaki obraz autorytetów pozostanie w społecznej świadomości? Zamiast zaufania rozprzestrzeniać się będzie akceptacja cynizmu i kult cwaniactwa. 

Wektor drugi: lojalność. Lojalność to odpowiedź na zaufanie. Czy będzie mieć szanse , gdyby władza nadal przejawiała wobec obywateli obsesyjną podejrzliwość, mnożyła kontrolę, podsłuchiwała, tropiła układy, urządzała pokazowe aresztowania wczesnym świtem. Przed taką władzą trzeba się chronić, uciekać w szarą strefę, przybierać barwy ochronne, starać się ją wykiwać. 

Wektor trzeci: wzajemność. Kiedy wykładałem w Szwecji słyszałem od Szwedów płacących podatki dużo wyższe od naszych: tak, ale to jest good deal, bo państwo zapewnia nam wszystko co dla nas ważne. Tymczasem kiepsko będzie z wzajemnością gdyby, wyobraźmy sobie, władza pozostawiła odłogiem dwa obszary o niebywałym znaczeniu dla codziennej egzystencji: służbę zdrowia i ochronę środowiska. Pięćset plus nie wystarczy na prywatnych lekarzy, a nieco grubszy portfel mniej cieszy, gdy trzeba chodzić w antysmogowych maseczkach. Więc zamiast lojalności obywatelskiej pojawi się motywacja, aby przechytrzyć władzę.

Wektor czwarty: solidarność. Czy idea dobra wspólnego będzie mieć sens, gdyby władza , wyobraźmy sobie, dbała głównie o dobro partykularne, demonstrowała zamkniętą solidarność swoich ogrodzoną murem od obcych, przejawiała oderwane od realiów „group think”, myślenie grupowe i robiła często wrażenie, że chodzi jej tylko o władzę dla władzy. A opozycja w ogóle nie owijała w bawełnę, że chodzi jej głównie o to, aby władzę odbić. Amerykański antropolog społeczny Edward Banfield określił już pół wieku temu taką sytuację po obu stronach barykady jako „amoralny familizm”. Tylko, że Banfield badał MAFIĘ sycylijską! Więc odpowiedzią wielu obywateli byłby zrozumiały indywidualistyczny egoizm, próba zabezpieczenia jakiegoś fragmenciku tortu dla siebie, nie z innymi, a przeciw innym. Nie mówiąc już o klimacie niechęci i wrogości wobec innych, warczeniu na sąsiadów, hejtu w internecie. Nigdy już nie uśmiechalibyśmy się na ulicy, do nieznajomych. 

Wektor piąty: szacunek. Czy dałoby się rozwijać tę cnotę, gdyby, wysilmy znów wyobraźnię, władza demonstrowała pogardę i naruszała godność wszystkich myślących inaczej i gdyby obiecywała ich piętnować. A także gdyby naigrywała się z elementarnej mądrości obywateli, jak w tej słynnej wypowiedzi czołowego parlamentarzysty o znakomitej, jednej z najlepszych w Europie służbie zdrowia. A z kolei gdyby opozycja odmawiała władzy wyborczej legitymacji i traktowała ją niczym uzurpatorski gang, nie zdobywając się nawet na gratulacje dla wyborczych zwycięzców.

Wektor szósty: sprawiedliwość. Czy dałoby się rozwijać to poczucie, gdyby, wyobraźmy sobie, szerzył się dalej nepotyzm, otwarte faworyzowania swoich, albo zaciekła, wbrew oczywistości obrona swoich, gdy zostaną przyłapani na przekrętach. I gdy całe wielkie grupy społeczne byłyby przedmiotem zarobkowej i życiowej dyskryminacji: nauczyciele, lekarze, pielęgniarki, niepełnosprawni, środowisko LGBT.

Sformułowałem sześć HIPOTEZ, sześć hipotez o tym jak mogłaby wyglądać dalsza zapaść przestrzeni moralnej. Ale czy ten czarny, cyniczny scenariusz musi się spełnić? Czy to jest jakieś nasze polskie fatum? Czy słuszne programy socjalne i wzrost gospodarczy wymagają takiej destrukcji podstawowej tkanki społecznej? Czy konieczny jest taki styl działania elity? A może dzisiaj otwiera się szansa na scenariusz drugi, romantyczny!

Czy dzisiaj władza umocniona werdyktem wyborczym nie mogłaby już dać spokój konstytucji, instytucjom, autorytetom, zabezpieczaniu swoich szańców i okopów i skupić się na odbudowie utraconej wspólnoty, owego RAZEM? I czy przeciwnicy władzy nauczeni przegraną nie mogliby zamienić opozycji totalnej na opozycję racjonalną, na rzeczywistą debatę o problemach kraju, a nie o ułomnościach przeciwników. A wtedy przestrzeń moralna zaczęłaby się odradzać. To byłaby dopiero wspaniała DOBRA ZMIANA. Bo odbudowa przestrzeni moralnej jest warunkiem zarówno szczęśliwszego życia obywateli, jak i dalszego rozwoju społeczeństwa. Warto, aby taki właśnie apel popłynął dzisiaj po wyborach z Kongresu Obywatelskiego.