Spotkanie z profesorem Tadeuszem Sławkiem

Z długich włosów i dżinsów nie zrezygnował nawet wówczas, gdy przez dwie kadencje był rektorem Uniwersytetu Śląskiego (1996-2002). W jego gabinecie cały czas rozbrzmiewała muzyka Rolling Stonesów. Studentom cytuje Nietzschego, rozbawiając ich twierdzeniem, że nie należy wierzyć żadnej myśli przychodzącej do głowy, gdy siedzimy. Dobre myśli pochodzą z mięśni, z nóg.

Poeta, tłumacz, visiting professor kilku uniwersytetów w Anglii, USA i we Włoszech, polonista i anglista po UJ, nauczyciel, maratończyk - profesor Tadeusz Sławek. Ale pod żadną z tych etykiet nie chciałby się podpisać, by nie tracić dystansu do tego co robi, a zwłaszcza do samego siebie.

W Wyższej Szkole Europejskiej im. ks. Józefa Tischnera prowadzi zajęcia z lingwistyki stosowanej.

(Fot. Antoni Trzmiel, źródło: http://histmag.org)

 

Muzyka: coś więcej niż tytuł profesora 

Muzyka zawsze była dla mnie ważna. Pierwsze fascynacje przyszły z piosenkami Paula Anki, Neila Sedaki i zespołu The Animals, potem pojawili się Beatlesi i zupełnie przewrócili mi w głowie. W tym czasie świat dzielił się na tych, co są z Beatlesami i tych, co wolą Rolling Stonesów - opowiada prof. Sławek.  Do Stonesów dojrzewałem bardzo długo, ale kiedy już dojrzałem, to od tego czasu uważam ich za najlepszą kapelę rockową, jaka kiedykolwiek pojawiła się na ziemi. Byłem na ich trzech koncertach i pójdę na kolejny, gdy tylko będzie okazja.

Interesuje mnie symbioza słowa i muzyki - dodaje profesor i od 32 lat łączy te dwa światy, występując na estradzie wraz z kontrabasistą Bogdanem Mizerskim.

Profesor Sławek prezentuje wiersze, teksty bliskich mu autorów: Williama Blake’a, Jacquesa Derridy, Jeffersa, czyta eseje. Grają kilka razy w roku w klubach, salach teatralnych lub na wernisażach. Wydali nawet cztery płyty.

Czerpiemy z tych występów dużo satysfakcji. Można je traktować także jako poszukiwania alternatrywnej formy wykładowej. Marzy mi się taki uniwersytet, na którym profesor idąc na wykład o egzystencjalizmie bierze pianistę, który zagra jak George Shearing i saksofonistę grającego jak Charlie Parker.

W tej miłości profesora do muzyki jest jakiś rodzaj niespełnienia, nie nauczył się grać na żadnym instrumencie. Bardzo mi tego brakuje, uważam to za kalectwo życiowe, za które całkowicie jestem odpowiedzialny. Za umiejętność wydobywania dźwięków z fortepianu lub gitary oddałbym tytuł profesora. 

Sport: filozoficzne zajęcie 

W młodości dużo jeździłem na rowerze wyścigowym, czasem i po 200 km dziennie. W USA, gdzie byłem na stypendium Fulbrighta, przerzuciłem się na bieganie. Tam biegali wszyscy, a gdy zobaczyłem, że wyprzedzają mnie nawet starsze panie, ostro zabrałem się za trening.

Dziś ma za sobą kilkanaście ukończonych biegów maratońskich (najlepszy czas 3:59) i apetyt na kolejne starty.  Maraton zawsze jest wyzwaniem, testem siły woli, gdy w okolicach 35 kilometra nogi całkowicie odmawiają posłuszeństwa.

Profesor mieszka u stóp gór i, gdy tylko czas pozwala, razem ze swoim przyjacielem rasy mieszanej (owczarek skrzyżowany z dobermanem), biegną na Czantorię.  Pies uwielbia te treningi, jest moim trenerem - śmieje się profesor.

Ceni amatorski sport, traktuje go jako filozoficzne zajęcie pozwalające doskonalić swoje możliwości i sprawdzać ile można osiągnąć, zgodnie i harmonijnie współpracując z własnym ciałem. Dziękuję Bogu, że mogę biegać. Taki sport jest elementem sztuki życia - dodaje prof. Sławek. W tej filozofii bliski jest Nietzschemu, który uważał siedzący tryb życia za grzech przeciwko Duchowi Świętemu. 

Wykłady: przekraczanie granic 

W czasach studenckich wyjechał z grupą teatralną do Szwajcarii. W Bazylei odwiedził miejscowe muzeum.

Tam zobaczyłem, jak pasjonująco można interpretować sztukę. Oprowadzający nas człowiek stworzył prawdziwą symfonię pomysłów i idei, jego opowieści wciskały nas w fotele, zapierały dech. Rok później, w uroczym angielskim miasteczku Norwich zrozumiałem, że interpretacja literatury może śmiało przekraczać granice muzyki, sztuki, polityki... Nauczyłem się wychodzić poza ramy klasycznej filologii.

Ważnym doświadczeniem był też wyjazd na stypendium do San Diego w Kaliforni, bezpośrednie spotkanie z Derridą, jego filozofią. I z ideami wielkiego samotnika Jeffersa, który podkreślał głęboki sens działania na własny rachunek i na swoją odpowiedzialność. 

Takie wyjazdy sprzyjają zachwytowi nad różnorodnością świata, uczą otwartości i życzliwości w przyjmowaniu tego co obce, podobnie jak książki Ryszarda Kapuścińskiego- wyjaśnia profesor przywołując kolejnego ze swoich ulubionych autorów. Uważa, że w pracy ze studentami trzeba stale szukać nowych inspiracji, by zajęcia były frapujące.

Przecież wykładowca, ucząc filozofii, literatury czy matematyki, uczy też jak żyć. Nie nachalnie, ale jakby mimochodem. Ważne jest więc skłanianie do refleksji i stawiania pytań, rozbudzanie w młodych ludziach krytycznego dystansu do świata i do siebie. A na koniec i tak trzeba im powiedzieć: Nie zawracajcie sobie mną głowy! Szukajcie własnej drogi.  

 

Profesor Tadeusz Sławek dużą wagę przywiązuje do mądrego słowa. Jest autorem 10 spostrzeżeń o mowie nie bez-myślnej: 

1. Nie mów pochopnie, niech twoja mowa będzie owocem cierpliwego namysłu.

Może dlatego poeci są bardziej przekonujący od polityków: ich mowa musi być zdyscyplinowana rymem, rytmem. Mowa polityka najczęściej zna tylko dyscyplinę partyjną, ta zaś jest usankcjonowanym chaosem. 

2. Namysł jest miejscem, w którym powstaje mądre słowo.

Może dlatego polityk chce być złotoustym: mówić płynnie i sprawnie. To zwodnicza cnota kogoś, kto chce uwodzić. Nie bój się tego, że mowa przychodzi ci z trudem. To te trudności właśnie dają do myślenia, stawiają opór. Mądry słuchacz potrafi je docenić; na głupim niech ci nie zależy. 

Do lektury wszystkich 10 spostrzeżeń zapraszamy na www.magazynsms.pl  od września.

Wywiad przeprowadził Leszek Rafalski. Wywiad w formacie pdf dostepny w zakładce pobierz.

 

Kontakt

Wyższa Szkoła Europejska
im. ks. Józefa Tischnera
ul. Westerplatte 11, 31-033 Kraków
Polska
tel.: (12) 683 24 00
e-mail: